Gdzie zmierzam?

Niby każdy ma marzenia, a jak nie ma, to powinien je mieć.
Ja właśnie ich nie mam.
Nie widzę różnicy pomiędzy jak je miałam, a jak ich nie mam obecnie.
Powoli widzę brak we wszystkim sensu.
Codzienna walka ze sobą rano, żeby tylko wstać. A prawie nikt nie chcę, bo wie co go czeka, a ani trochę mu się to nie uśmiecha.
Tak ma wyglądać życie?
Codziennie to samo, codziennie te same problemy.
Monotonia.
Rutyna.

To pytanie, które często sobie zadaję.
Gdzie zmierzam, gdzie zmierza moje życie?

No i oczywiście, ten blog też nie ma najmniejszego sensu...
A po co go pisze?
Nie wiem.
A po co żyje?
Nie wiem, w sumie żyje bardziej dla innych niż dla siebie.
Trochę to smutne.
Bardziej martwię się o innych niż o siebie.
Jestem żałosna, bardzo.
Wieczne zamartwianie się, rozmyślanie, użalanie się, tak to ja.

Jeśli tak się zastanowię, to miałabym marzenia, ale po co to mi?
Ani trochę mnie nie uszczęśliwi perspektywa, czego nie będę miała, czego nie przeżyje
a mogę tylko to sobie wyobrazić.
Po co mi więcej rozczarowań?
Pesymistyczne podejście do wszystkiego,
no prawie. Zdarza mi się czasem wprowadzić minimalnie do mojego życia
troszkę optymizmu, więc nie jest tak źle.

Jeśli się do czegoś zabiorę, a moje serce weźmie w tym udział to zazwyczaj
nie kończy się to dobrze, tak jakbym niszczyła uczuciami wszystko to co kocham.
Ale super, kto by tak nie chciał? :)

Może kiedyś się to zmieni.
Ktoś może pokażę jak.

hahahaha jakie to jest śmieszne, a zarazem poważna lel

No ale mimo wszystko, to pozdrawiam kochanego Pana Tomasza.
Dziękuje za uwagę hihihihihihihihi


"Ale dlaczego nauczyliśmy się wszyscy jak przeżyć, 
a wciąż nie umiemy po prostu żyć?"





Komentarze

Popularne posty